Historia Adano
PROLOG
.około 17 lat temu.
Świątynia Valakasa. Prywatna Akademia Hardina.
- Czy wszystko już gotowe? - spytał lekko poirytowanym głosem Nadurin.
- Tak, Mistrzu!
- Czy Wody Przemian znajdują się w Czarze Poranka?
- Tak, o Najwyższy!
- Czy Zasłony Świata są zasunięte?
- Tak, Majestacie!
- Czy Swiatło Nocnej Gwiazdy pali się na Ołtarzu Nielitościwego Spojrzenia?
- Tak, o Głoszący Prawdę!
- Zatem możemy zaczynać, uwaga...
--- godzina i siedemnaście minut później ---
- Nie wytrzymam! - krzyknął Nadurin - Co to za bachor tak ryczy!?
- Mam pójść sprawdzić, o Panie Cierpienia?
- A kto?! JA!?
--- mija kolejne sześć pełnych irytacji minut ---
- Hej, hej, Erll ale co ty tu niesiesz!? Won z tym wrzeszczącym czymśtam za drzwi!
- Ależ, Boski Wichrzycielu! To tylko małe dziecię zostawione na pastwę losu tuż pod wierzejami naszej świątyni, nie możemy go tak po prostu zostawić.
- Ja mówię co Zakon może a co nie! I uważam, że zostawianie dzieci, a zwłaszcza ludzkich dzieci, na pastwy losu jest zgodne z naszym kodeksem. Ba! Jestem pewien, że Jaszczur, oby jego moc rosła a chwała trwała po wieki wieków, szczodrze nas wynagrodzi za ten czyn! No dalej, tylko szybko, bo zostało jeszcze Uniesienie Rąk W Geście Pogardy Nad Niewiernymi i Zniszczenie Świetlistego Dysku!
- Niosący Pochodnię Prawdziwej Wiary...
- Czego znowu?!
- Ale to dziecię... ekhem...
- Mów jesli masz coś do powiedzenia, a jak nie to zamilcz bo mój gniew będzie straszliwy, a Kajdany Cierpiących dawno nie były używane!
- No bo ono... Byłoby idealne na ofiarę. Już tak dawno Jaszczur nie dostał prawdziwej ofiary... Bo chyba nie można tak nazwać marmolady i 2ch szczurów...
- Eee... Właściwie to masz rację, dawaj je na stoli... ekhem, to znaczy, na Ołtarz Nielitościwego Spojrzenia! Duroc, obrałeś już kartofle? Potrzebuje noża... Dziękuję.
- Uwaga! Oto, padamy przed tobą Valakasie, zwiastunie pożogi, na kolana! Składamy ci hołd i pokornie błagamy Twego łaskawego spojrzenia na nas niegodnych! My, którzy czcimy Imię Twe, którzy niesiemy Wole Twą po najdasze zakątki świata ofiarujemy Ci to oto niewine życie! Żyj i rządź nami po kres czasu! Niech poleje się krew! Arrrgh... Co do jasnej chol...!? Szybko przynieście wodę!... I może pare pieluch...
--- 11 lat później ---
- Wujku, teraz dobrze?
- Lepiej niż przedtem, ale próbuj dalej.
- Ale to ciężkie!
- Gdyby nie było, nie nazywałoby się to treningiem.
- Nooo, dobrz... Uuugh! Uważaj wujku!
- Argh! Teraz to podnieś żebym mógł ci sprawić porządne lanie! Gdzie uciekasz wstrętny smarkaczu!? Jeszcze cię dopadne, poczekaj tylko! Duuuroc! Niiilh! Ściągnijcie to ze mnie!
- Uuugh, eeeh.. Mistrzu, nie damy rady!
- Ożesz! Bodajby was pochłonęły demony otchłani! Jak to nie dacie rady!? Mały chłopiec dał a wy nie!?
- Ale on nie podnosił tego rękami...
- Niech to jasny szlag... ADAAANOOOO!!! KOOOCHANE DZIECIĘ! WRÓĆ TU I POMÓŻ STAREMU WUJKOWI, A OBIECUJĘ, ŻE NIC CI SIĘ NIE STANIE!
- ...NIC!?
- ABSOLUTNIE NIC! NO POMÓŻ STAREMU WUJKOWI...
- [po chwili] Noo, dobrze, nie ruszaj się... [koncentracja] O i już! Gotowe!
- No, no! Tylko zanim popadniesz w samozachyt zabierz to cholerstwo znad mojej głowy!... No, dobrze. A teraz chodź tutaj niech cię stary Nad wyściska...
- Nieee, wuuujku, nieeee! Auuuuu!
--- mija kolejnych 5 lat ---
- Dobrze, dziecko. Wszystko spakowane? Suchary? Są. Suszone mięso? Jest. Majtki na zmiane? Też. Jakiś nożyk też, jak widze, już masz. Co jeszcze zostało, hmm, hmm...
- Och wujku daj spokój. Pójdę, popatrzę, pogadam i wrócę! Nic w tym smutnego, nie musisz ukradkiem ocerać łez!
- JA NIE OCIERAM ŁEZ!!!
- Dobra, więc nie ocierasz, nieważne. Nie martw się. Nic mi się nie stanie.
- BOGOWIE! IDZIESZ ZOBACZYĆ SIĘ Z TRZYDZIESTOMETROWYM SMOKIEM! WSZYSTKO MOZE SIĘ STAĆ!
- Idę zobaczyć Valakasa. Sam mnie uczyłeś, że to mądra i sprawiedliwa istota. Poza tym to już tradycja, jak sam mówiłeś, że nowy członek Zakonu musi udać się samotnie do Jaskini i oddać hołd Wielkiemu Jaszczurowi. Jak dotąd wszyscy wracali cali i zdrowi.
- Ale nikt z nich nie był w twoim wieku!
- Dam sobie radę. Wiesz co, jak tylko złoże hołd, skontaktuje się z tobą, żebyś się nie martwił.
- Co? Ale niby jak!?
- Zaufaj mi... A teraz chyba już czas się pożegnać... [mocny uścisk] Dziękuję wujku za wszystko czego mnie nauczyłeś!
- Do zobaczenia mój chłopcze! Obyś wrócił cały i zdrowy!
--- około 2 mieśiące później ---
Sypialnia Nadurina.
- Och, tak maleńka! Ciągnij tatusia za brodę! Mocniej! Mocniej! Moo...
- Wujku?
- Adano!? Co robisz w moim śnie!? Ekhem, chyba nic nie zobaczyłeś, prawda?
- Co miałem zobaczyć?
- Aaa, nic, nieważne! A jak tam u ciebie?
- No więc, sytuacja się trochę skomplikowała...
- Co? Jak? Mów!
- No bo Valakas... On jakby to powiedzieć... Został ojcem...
- Co!? Ale jak!? Z kim!?
- Nie wiem, dopiero tu przybyłem. Ale rozmawiał już ze mną!
- Co powiedział!?
- Że mu się przydam i wtedy pokazał mi jajko, ekhem, JAJO. I, no wiesz, chyba zabawię tu nieco dłużej...
- Adano, drogie dziecko, służba Valakasowi to prawdziwy zaszczyt który nie przytrafia się każdemu, nie narób mi wstydu!
- Dobrze wujku!... Ale myślałem, że się będziesz martwił, że tyle czasu mnie nie zobaczysz...
- Bo martwię się, ale kiedy odeszłeś zrozumiałem, że muszę się z tym pogodzić. Co tu dużo mówić, dorosłeś.
- ... Dzięki wujku! Za wszystko! Postaram się ci regularnie przyśniwać, czy jak to nazwać.
- Adano?
- Tak, wujku?
- Może lepiej pisz listy.
EPILOG
Adano spędził w jaskini Valakasa (i okolicach) pełne 2 lata. Przez ten czas uczył małego smoka znajomości świata, jak polować, nawet jak czarować. W końcu jednak, nadszedł czas rozstania i Adano obdarzony smoczym błogosławieństwem i bogatszy o wiedzę jaką stary smok był skłonny się z nim podzielić wyruszył do rodzinnej świątyni, na północ od smoczej doliny.



